Witajcie w Mieście Czerwonej Bramy. Nazwa tego skupiska ludności bierze się od wielkich wrót, które kiedyś wybudowały ponoć giganty a ich barwa ma być zaschniętą krwią przeciwników, którzy chcieli zdobyć ich miasto. Teraz stanowią one główną bramę do nowego miasta, w którym toczy się na wielu płaszczyznach życie ludzi i wielu innych, na poły legendarnych, stworzeń. Z dawnej giganciej cywilizacji pozostała do dziś tylko brama, którą poruszają wielkie parowe mechanizmy, zajmujące jedną oddzielną dzielnicę. Miasto Czerwonej Bramy widziane z daleka wygląda jak duże skupisko wież, które zdają się wychylać za ciasno oplatające je warowne mury. Są tutaj mieniące się kolorami wieże magów, lśniące w blasku słońca rezydencje szlachty, jak również liczne kominy, siejące nad miastem grube wstęgi dymu, które trwają tak długo jak poprawiają malowniczy widok miasta - potem tajemniczo znikają, rozpędzane przez magiczne wichury na cztery strony świata.
Trudno opisać, jak wygląda życie miasta. Każdy żyje tu według własnego rytmu: arystokraci, artyści, kupcy, rzemieślnicy i magowie - wszyscy znają swoje zadania i wypełniają je codziennie z podziwu godną dokładnością. Idąc przez ulice spotkać możemy tyle osobliwości, jak również zwykłych widoków, ile spotkać można na całym świecie. Znane porzekadło mówi, że czegokolwiek nie widziałeś na świecie, tu zobaczysz to również. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby to, niezbyt rozległe raczej miasto, trwało tylko na jednym poziomie. Mamy tu kilkanaście pięter, miliony schodów kładek i balustrad, od lekko ociosanych pni, bo błyszczące lakierem równo ułożone deski. Budynki stawiane są wyłącznie na ziemi, za to obowiązkowym elementem każdego okna jest solidny, wystający na zewnątrz parapet, na którym można będzie położyć jeden z końców kładki. Trudno pomieścić w głowie, co kryje całe to mrowisko, a według wielu opowieści, na samym dole, pośród brudnych slumsów i dzielnic, gdzie spotyka się pradawne demony, gdzieś tam istnieje wejście do podziemi miasta, które mają ciągnąć się na dwa razy tyle kondygnacji co część naziemna. Oczywiście niektórzy znają ten sekret i zdążyli się nawet nieźle urządzić w podziemnych kwaterach. Ale o nich ćśś, bo dopóki trwa szczęście i powodzenie miasta, nikt nie zawraca sobie głowy jego zgiłymi korzeniami.Wasze postacie mogą być mieszkańcami miasta, mogą być przybyszami. Wkoło mamy wiele pól uprawny zaopatrujących metropolię i morze, które tylko błyska gdzieś tam na horyzoncie. Dalej, na północ są podobno góry i jakiś las. Poza tym - niewiele wiadomo o świecie.
Jak powiedziałem - gracie dziećmi, co sprawia, że trzeba nałożyć pewne ograniczenia na początkową potęgę Waszych postaci

Teraz ogólnie omówię archetypy, jeśli ktoś nie ma pomysłu na postać, albo ma pomysł, lecz nie wie jak go zrealizować.
WojownikW przypadku dziesięciolatków nie ma jeszcze mowy o regularnym treningu wojskowym. Postać może być zachwycona strażnikami miejskimi (i np. mieć takiego w rodzicie, albo poznanego w inny sposób przyjaciela ze Straży). Nie ma w zasadzie innych organizacji (para)militarnych w samym mieście. Jest jeszcze Zewnętrzna Straż, ale oprócz dowódców, składa się ona ze strażników miejskich. Powoływana jest, gdy trzeba załatwić coś poza miastem. Alternatywą zawsze jest oczywiście próżniacze życie lokalnego zabijaki, które dziesięciolatek może zaczynać tłukąc się z rówieśnikami i zabierając kieszonkowe słabszym.
Istnieją jednak inne drogi do rozwoju siły mięśni. Obecne przy szkołach gimnazja zapewniają miejsce i opiekunów dla tych, którzy chcą pobiegać, pograć w bardzo popularny tutaj "pajęczy futbol" (gra podobna do rugby, w której na boisku ustawia się dodatkowo tor przeszkód. Gra stawia bardziej na zręczność niż siłę i dużo rzadziej dochodzi tu do przemocy między zawodnikami). Biedne dzieci, których rodzicie nie mogą sobie pozwolić na zapewnienie pociechom edukacji, zwykle szaleją po mieście dając się we znaki straży.
ZłodziejTu częściowo pojawi się to samo co wcześniej - mamy tutaj sprytne dzieciaki, które dokładnie znają miasto i poruszają się po obszarach zakrytych przed widokiem - przełażąc między wspornikami kładek, wspinając się po ścianach domów. Wyskakują znienacka, robią swoje i znikają bez wieści. Część z nich ima się też rzemiosła nieautoryzowanych przewodników oprowadzając obcokrajowców i opowiadając niestworzone historie o dziejach miasta. Początkujący włamywacze próbują swoich sił, ale są jeszcze zbyt słabi by uciec ze skradzionym łupem, więc ćwiczą się w kradzieży kieszonkowej.
Kapłan/MedykW mieście panuje tylko jeden kult - Kościół Końca Świata. Jego kapłani, zwykle ubrani w śnieżnobiałe szaty wyznają regułę, według której mają oni przygotować ludzkość na koniec dziejów. Nie są oni skorzy do nawracania, ale udzielają pomocy duchowej i materialnej każdemu, kto zgodzi się do nich dołączyć. Według ich religii, człowiek na końcu świata będzie musiał stanąć przed bogami doskonały zarówno duchowo, jak i materialnie, doskonałość zaś wyraża się w równowadze. Stowarzyszony członek zakonu otrzymuje odznakę i zestaw reguł, według których żyje, które stanowią na przykład o jego minimalnym i maksymalnym dochodzie i cechach charakteru, które musi pielęgnować. Każdy członek musi też oddawać część swoich dochodów na działalność zakonu. Codziennie inna grupa zbiera się na spotkaniach, gdzie pomagają sobie nawzajem w problemach i umacniają poczucie jedności. Każdy może zostać stowarzyszonym członkiem zakonu, wielu rzemieślników i prostych ludzi posiada ich odznaki. Kościół Końca Świata zajmuje się również szkolnictwem i medycyną. Sporo szpitali i szkół podstawowych należy właśnie do niego. Nauka i leczenie jest darmowe dla członków kościoła. Z zakonu zawsze można odejść, choć kapłani mają ten proces utrudniony.
Dziesięciolatek będzie pewnie uczył się w szkole podstawowej. Nauka polega na zapoznaniu z bazowymi faktami o świecie, nauce pisania, czytania, liczenia, znajomości miasta i jednego wybranego języka obcego (mamy: mowę istot wyższych {dla magów}, lingua scientifica {dla naukowców}, unilang {dla kupców} i może coś jeszcze, pomyślę :>) Jeżeli już wybrał swoją drogę (kapłaństwo, medycyna) może zaczynać już pierwsze zajęcia w szkole medycznej (kościelnej lub laickiej) albo będzie przyjęty do nowicjuszy. Kapłani nie czarują

Posiadają za to autorytet moralny i zwykle traktuje się ich jak wyższych urzędników, choć ich pozycja nie jest w żaden sposób określona prawnie.
naukowiec/mechanikUniwersytet Szlachecki, kiedyś instytucja zarezerwowana dla szlachetnie urodzonych, teraz kształci wszystkich, którzy mają talent. Egzaminy wstępne sprawdzają głównie bystrość intelektu kandydata, chociaż za odpowiednią opłatą, może się dostać każdy (co nie jest już prawdą, gdy chodzi o zdawanie egzaminów i otrzymywanie dyplomów). Naukowcy kształcą się we wszelkich naukach humanistycznych i ścisłych, w tym mechanice, która po licznych udanych eksperymentach zaczyna stawać się główną wizytówką uczelni. Uniwersytet przyjmie każdego, kto ma talent. Zdarzały się przypadki, gdy były to dzieci.
MagMagowie zwykle nie chodzą do szkół. Od samego wręcz urodzenia są otoczeni opieką jakiegoś czarodziejskiego krewnego lub przyjaciela rodziny. Ktoś, kto wstąpi na ścieżkę maga będzie oczywiście zaczynał karierę od pomywacza i młodszego wycieracza ksiąg wiedzy tajemnej (ale uważaj, niektóre gryzą!), by właśnie gdzieś około dziesiątego roku życia zacząć być wtajemniczanym w pierwsze proste zaklęcia (łaaaaał, umiem zapalać świecę pstryknięciem!). Jeśli talent dziecka nie zostanie odkryty, może ono zostać dzikim magiem. Jego możliwości są wtedy większe, ale ponieważ nie znają oni zaklęć i nie posiadają stosownego treningu, by móc się ich uczyć, za każdym razem, gdy używają czarów, może się zdarzyć coś nieprzewidywanego.
Oczywiście można to wszystko mieszać - zrobić zbiegłego przyszłego kapłana o mocach magicznych, osiłka, który wstępuje na uczelnię albo ucznia czarnoksiężnika, który zna miasto jak własna kieszeń - proszę tylko pamiętać, że 10 lat życia na świecie to niezbyt dużo jak na jakieś bardzo duże wariacje.
RasySą tylko ludzie. Ale ale, nie ma nic przeciwko drobnym modyfikacjom - tu kocie uszka, tam jakaś łata łuski itd.
MechanikaA tu nie wiem jak zrobię. Najłatwiej byłoby sweksa wykorzystać, ale ale, nie mam podręcznika. Jakaś dobra dusza pożyczy podręcznik na kilka miesięcy?

Drugie, co mi przychodzi do głowy, to d20 modern (Tak, modern właśnie, a nie zwykłe D&D)
No zawsze można też olać mechanikę

Proszę o propozycje postaci.
Sesja zacznie się na prośbę radzika w lutym.
Jak coś jeszcze Wam trzeba wiedzieć, to dopiszę.