Bylem, zobaczylem i ... mam mieszane uczucia. Ale moze to dlatego, ze nic mnie juz nie cieszy i w wieku prawie 28 lat jestem starym, zgnusnialym, wiecznie marudzacym i pierdzacym na wszystko krasnoludem.
No ale do rzeczy. Obejrzalem i czuje, ze cos we mnie zostalo zabite. To juz nie jest Warhammer... To jest cos nowego, na co przylepili naklejke z dobrze znanym mi napisem. Czy to dobrze? Czy to zle? Patrzac z pozycji starego wygi, milosnika turlania kostkami --> bardzo zle. Natomiast gra celuje w nowych odbiorcow, szuka nowych twarzy, osob, ktore pokochaja system, grajac w niego po raz pierwszy.
Strasznie wkur.... wkurkowalo mnie to, ze nie ma juz zwyklego turlania, tylko zamiast tego sa jakies znaczki na kostkach. Co to ma byc?!? Forum nie pozwala na przeklinanie, wiec w tym miejscu prosze sobie wstawic krasnoludzka wiazanke z glebokich sztolni. Dla mnie to byla jedna z esencji grania... ze postacie w II byly nierowne? Dla prawdziwych graczy jest to zrodlo zabawy, a nie frustracji (bol przepony z powodu kolejnego krytycznego zlego losowania zrecznosci

). Mogli zmienic WSZYSTKO tylko nie KOSTKI !! !! !! To jest akt przepoteznej herezji!!
I troche nie bardzo przekonuje mnie to, ze nowy system daje doskonale mozliwosci, ze mozna 'robic wszystko' i ze stwarza nowe sytuacje/mozliwosci itp. Totalna bzdura. Bo przypisujecie w tym momencie systemowi cos, co w ogole nie jest tam napisane. Rozumiecie? W I i II byly opisane mozliwosci zrobienia przeroznych rzeczy, ale do cholery to nie byl kaganiec tylko podana receptura na dana akcje, jesli chcemy dokladnie korzystac z podrecznika! W III po prostu z tego zrezygnowano. I to uproszczenie dla debili ma byz pozytywem? Ok to idac tym torem myslenia stworzylem wlasnie idealny system.
Yarpenn RPG. Robcie co chcecie, wszystko jest w Waszych glowach. Zero ograniczen. Fajny, nie?
I do tego cos, co bylo gwozdziem do trumny. Angielska wersja i prawdopodobny brak przyszlej polskiej wersji. IMHO trzeba byc masochista z nadmiarem wolnego czasu, zeby w to brnac (sorry Ziolo

). Co czyniki ludzi myslacych czasem o przyszlosci/rodzinie/zapieprzaniu po kasiore na chleb niegodnymi tego jakze przewspanialego systemu.
I nie, nie gralem. Wyszedlem. Moze zagram. Ale sie boje. Ze calkiem ten system znienawidze.